Banknotwy stuzłotowe

Na łamach portalu Forsal można przeczytać o tym, że Wskaźnik Przyszłej Inflacji, w skrócie WPI, wzrósł w styczniu tego roku o 0,4 pkt. Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych, które podało do wiadomości tą informację podkreśliło, że to najsilniejszy jednorazowy wzrost tego wskaźnika od dwóch lat.

Wskaźnik WPI służy do określania z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunku zmian w cenach towarów i usług. Czynniki lokalne sprawiły, że wskaźnik ten osiągnął znaczny wzrost. Szacuje się, że mają na to wpływ ceny prądu, nagły wzrost cen usług komunalnych, w tym wywozu śmieci oraz płaca minimalna, która od nowego roku jest na znacznie wyższym poziomie niż przed rokiem. Jak czytamy dalej w artykule Forsal, odpowiedzialne są również za to działania związane ze stymulowaniem popytu, a więc różnego rodzaju świadczenia socjalne. Tak samo podniesienie płacy minimalnej, pomimo zachęty do zwiększenia popytu może dodatkowo generować wzrost wskaźnika WPI. Eksperci z Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych podkreślają: „Wykreowany dodatkowy impuls popytowy, w zależności od jego skali, nie tylko nasili inflację, ale również może utrwalić ją na dłużej.”

Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych podaje, że największy wpływ na wzrost WPI miały podwyższone oczekiwania sektora produkcyjnego odnośnie kształtowania cen na wyroby z ich produkcji. Coraz większa liczba przedsiębiorców zaczęła zgłaszać chęć podwyższenia cen swoich towarów i usług, a najwięcej tego typu deklaracji zaczęły zgłaszać małe firmy, zatrudniające do 50 pracowników. Nie można jednak powiedzieć, że w dużych firmach nie wystąpił ten proces, bo także tutaj producenci podkreślali, że zależy im na zwiększeniu cen. Z kolei producenci żywności oraz nietrwałych dóbr konsumpcyjnych w największym stopniu zaznaczali, że zależy im na podwyżkach cen swoich produktów. Jeśli dojdzie do realizacji tych planów to z pewnością odbije się to na poziomie inflacji. Pewnym pozytywnym sygnałem w całym tym wzroście inflacji jest to, że złoty umocnił swoją wartość wobec dolara, a ceny ropy są wciąż na stabilnym poziomie, więc import tego ważnego surowca nie powinien wpływać negatywnie na inflację, a wręcz przeciwnie, powinien stabilizować ceny produktów.